Weekend z Ligą Mistrzów

Historyczny debiut, historyczny gol i historyczny punkt. JKH GKS Jastrzębie walczy w Hokejowej Lidze Mistrzów.

Nasi hokeiści przywitali się z CHL piątkowym spotkaniem z włoskim HC Bolzano. Utytułowani rywale najwyraźniej nie spodziewali się, że drużyna z Polski postawi poprzeczkę tak wysoko. Choć początkowo Włosi zepchnęli nasz zespół do defensywy i pierwsi strzelili gola, to podopieczni Roberta Kalabera nie pozwolili dyktować warunków na tafli i grali jak równy z równym. Historyczne, pierwsze na arenie europejskiej, trafienie dla JKH GKS Jastrzębie zanotował w 17. minucie meczu Arturs Sevcenko. Tempo i dynamika spotkania stała na bardzo wysokim poziomie, toteż mecz oglądało się z zapartym tchem. Kiedy Mateusz Bryk wyprowadził JKH na prowadzenie, kibice nie mogli uwierzyć własnym oczom. Szans na podwyższenie prowadzenia również nie brakowało. Zabrakło za to odrobiny zimnej krwi i szczęścia, za co skarcił nas, po raz drugi tego dnia, Daniel Catenacci. Remis po regulaminowym czasie gry oznaczał dogrywkę, a ta również nie przyniosła rozstrzygnięcia. Zwycięzcę wyłoniły dopiero rzuty karne, w których lepsi okazali się hokeiści HC Bolzano.

O ile w piątek JKH GKS Jastrzębie delikatnie mówiąc nie było faworytem meczu, to w niedzielę przez wielu skazywane było na najzwyklejszy oklep. Kiedy Patrik Nechvatal skapitulował w 14 sekundzie meczu, wielu kibiców miało przed oczami najczarniejszy scenariusz. Nie wiemy, czy ten gol uśpił zawodników Red Bulla Salzburg, czy rozjuszył JKH GKS Jastrzębie, jednak faktem jest, że fani hokeja na Jastorze, którzy ledwo zagrzali miejsca na trybunach byli świadkiem wyrównania zaledwie sto sekund później, a w ramionach kolegów utonął Dominik Jarosz. Ten sam zawodnik w 25. minucie dał prowadzenie naszemu zespołowi i po raz kolejny musieliśmy z niedowierzaniem przecierać oczy. Niestety, goście doprowadzili do remisu, kiedy graliśmy w osłabieniu po dość przypadkowym faulu Marisa Jassa. Ambitna postawa i waleczność JKH była imponująca, jednak to hokeiści z Salzburga zagrali lepszą końcówkę i zwycięstwo zapewnili sobie w 52. minucie, kiedy Nechvatala pokonał Benjamin Nissner. Jednak proszę zobaczyć miny hokeistów z Salzburga po końcowej syrenie.

JKH GKS Jastrzębie zebrał zasłużone gratulacje od kibiców, a nasi rywale już wiedzą, że łatwo nie będzie. Teraz czekają nas rewanże na wyjeździe (już 10 i 12 września, odpowiednia z Bolzano i Salzburgiem) oraz dwa spotkania z norweskim Frisk Asker, które rozegramy w październiku.

UM Jastrzębie-Zdrój

Informacja prasowa
Informacja prasowa

Opublikowany tekst jest nadesłanym do nas materiałem prasowym. Jeżeli chcesz wysłać do nas informacje o swoim projekcie, jakimś wydarzeniu lub problemie pisz na redakcja@zyciejastrzebia.pl.