Superpuchar jest nasz!

JKH GKS Jastrzębie drugi raz z rzędu zdobywcą trofeum.

W finale Superpucharu Polski biorą udział drużyny, które w minionym sezonie zdobyły mistrzostwo i Puchar Polski. Ponieważ jednak oba te trofea padły łupem JKH GKS Jastrzębie, do wtorkowego pojedynku zakwalifikował się finalista rozgrywek pucharowych. Tym samym wczorajszy mecz jest swoistą powtórką spotkania z lutego. Wówczas nasz zespół wygrał 3:2.

Tym razem cenną zdobycz podopieczni Roberta Kalabera zapewnili sobie triumfem 3:1 (1:0, 2:1, 0:0) po golach Eriksa Sevcenki oraz Samuela Mlynarovicia, a także dzięki kapitalnej postawie Patrika Nechvatala. Dziękujemy Panowie! Dziękujemy wspaniałym kibicom, którzy na miejscu wsparli nasz złoty zespół!

Choć w pierwszej tercji więcej z gry mieli gospodarze, to mistrzowie Polski zjechali do szatni z jednobramkowym prowadzeniem. Stało się tak za sprawą kapitalnego uderzenia Eriksa Sevcenki, który w 6. minucie podczas jedynej naszej gry w przewadze znalazł dosłownie centymetry luki między Robertem Kowalówką a spojeniem, uderzając z ostrego kąta przy krótkim słupku. W kolejnym kwadransie jastrzębianie łącznie przez sześć minut zmuszeni byli bronić się we czwórkę, ale Unici w żaden sposób nie potrafili tego wykorzystać głównie za sprawą świetnie dysponowanego Patrika Nechvatala.

Drugą tercję nasz zespół powinien był rozpocząć od podwyższenia wyniku, ale Kowalówka genialnie wybronił strzał Romana Raca z kilku metrów. Ta sytuacja zemściła się na gościach w 27. minucie, gdy po indywidualnej akcji z najazdem z prawej strony stan rywalizacji wyrównał Teddy Da Costa. Gol dla Unii wyraźnie zdopingował podopiecznych Roberta Kalabera, bowiem już półtora minuty później wróciliśmy na prowadzenie po efektownej bombie Eriksa Sevcenki, który tym samym po raz drugi wpisał się na listę strzelców. Co ważne, jastrzębianie na tym nie poprzestali i w 34. minucie poszli za ciosem trafieniem Samuela Mlynarovicia. Dwubramkowe prowadzenie pozwoliło naszemu zespołowi na uspokojenie gry i dowiezienie korzystnego wyniku do drugiej przerwy.

W trzeciej partii nasi hokeiści bardzo mądrze starali się utrzymywać krążek z dala od bramki Nechvatala, który – jeśli już oświęcimianie dali radę sforsować jastrzębską obronę – spisywał sie nad wyraz pewnie. W 57. minucie Frens Razgals mógł postawić „kropkę nad i”, jednak Kowalówka był na posterunku. Na finiszu Tom Coolen poprosił jeszcze o czas i zdjął bramkarza, jednak nie był już w stanie odwrócić losów rywalizacji.
Potem rozpoczęła się jastrzębska fiesta! Mamy to! Mamy pierwsze trofeum w tym sezonie! Mamy po raz drugi z rzędu Superpuchar Polski!

UM Jastrzębie-Zdrój

Informacja prasowa
Informacja prasowa

Opublikowany tekst jest nadesłanym do nas materiałem prasowym. Jeżeli chcesz wysłać do nas informacje o swoim projekcie, jakimś wydarzeniu lub problemie pisz na redakcja@zyciejastrzebia.pl.