Wracamy na Jastor

Hokeiści JKH GKS Jastrzębie zdobyli w niedzielny wieczór taflę Re-Plast Unii Oświęcim.

W przedmeczowej zapowiedzi wymarzyliśmy sobie „cieszynkę” Romana Raca po zwycięskim golu i rzeczywiście zobaczyliśmy ją po zabójczej serii rzutów karnych! Co za emocje, co za zwroty akcji co za półfinał! Widzimy się na Jastorze we wtorek o godz. 18:00.

Powiedzieć, że tegoroczne play-offy to dla JKH GKS Jastrzębie droga przez mękę, to nic nie powiedzieć. Za nami już dwanaście spotkań, które mogłyby wystarczyć do… zdobycia mistrzostwa Polski! Tymczasem po siedmiu bojach z Energą Toruń przyjdzie naszej niezniszczalnej ekipie zmierzyć się we wtorek w szóstym meczu z Unią Oświęcim. Jakby tego było mało, spośród pięciu dotychczasowych starć z Unią aż cztery rozstrzygały się już po zakończeniu trzech tercji. Do tego dochodzą kłopoty kadrowe, bowiem w niedzielę trener Robert Kalaber nie mógł liczyć na kilku podstawowych graczy, w tym również bohaterów poprzednich pojedynków.

Niedzielne spotkanie nie mogło się dla naszego zespołu rozpocząć gorzej. Już w 4. minucie tuż po ukaraniu Romana Raca z niebieskiej pociągnął Victor Rollin Carlsson, a odbitą przez Patrika Nechvatala gumę dobił Krystian Dziubiński. Na to trafienie jastrzębianie odpowiedzieli w 18. minucie, gdy po wstrzeleniu krążka w strefę bramkową przez Siarheja Bahalejszę przed Clarkiem Saundersem najlepiej odnalazł się Rac i doprowadził do remisu.

W drugiej odsłonie nie oglądaliśmy goli, choć obie drużyny miały swoje okazje do drugiej bramki. Nasz zespół musiał borykać się aż z trzema karami mniejszymi, spośród których dwie na krótko „naszły” na siebie i w efekcie trzeba było bronić się we trójkę. Unia nie wykorzystała jednak przewag, bowiem ofiarnie spisywał się Patrik Nechvatal. Z kolei jastrzębianie mieli kapitalną sytuację w 32. minucie, w której po akcji Martina Kasperlika w słupek pocelował Mateusz Bryk.

Również trzecia partia nie przyniosła efektu. W 47. minucie goście mogli po raz pierwszy tego dnia wyjść na prowadzenie, ale tańcząca już za Saundersem guma nie znalazła drogi do siatki. Gospodarze odpowiedzieli dosłownie kilkadziesiąt sekund później golem Teddy’ego da Costy, który niezwykle przytomnie dokończył kontrę swojej drużyny i doprowadził do wrzenia liczną oświęcimską publiczność. To oznaczało, że w ostatnich minutach zmuszeni byliśmy postawić wszystko na jedną kartę i w tym zadaniu pomogły okoliczności w postaci kary dla Ryana Glenna. Wprawdzie przez dwie minuty jego nieobecności gospodarze wybronili się, ale tuż po jej zakończeniu w „kotle” przed Saundersem stan meczu wyrównał Arturs Sevcenko i wpadł w ramiona kolegów!

Remis 2:2 po trzech tercjach oznaczał dogrywkę, która jednak nie przyniosła rozstrzygnięcia, bowiem obie dość zmęczone ekipy skupiły się głównie na tym, aby „nie stracić”. W rezultacie po osiemdziesięciu minutach o losach meczu zadecydowała pierwsza w tym półfinale seria rzutów karnych. Były one niczym „wisienka na torcie”, ponieważ tu znów Unia była o krok od wygranej, ale w ostatnim z pięciu karnych zdołał wyrównać Vitalijs Pavlovs. Kolejne pięć strzałów nie przyniosło rezultatu, aż w końcu wyrok na Saundersie wykonał Roman Rac…

Co wówczas działo się w jastrzębskim sektorze oraz naszych domach, wiemy tylko my. Szaleństwo niczym po zdobyciu mistrzostwa Polski! Wracamy na Jastor! Coś, co jeszcze w czwartek wydawało się tylko marzeniem, jest rzeczywistością. Nadal walczymy o obronę tytułu!

UM Jastrzębie-Zdrój

Obrazek domyślny
Informacja prasowa

Opublikowany tekst jest nadesłanym do nas materiałem prasowym. Jeżeli chcesz wysłać do nas informacje o swoim projekcie, jakimś wydarzeniu lub problemie pisz na redakcja@zyciejastrzebia.pl.